Waldek, naprawdę — pozwól mu wierzyć, że jest źle.
Jeżeli ktoś uważa, że w spółkach biotechnologicznych grających pod potencjalnie przełomowe odkrycia kluczowe są wykresy z przeszłości, to żadna argumentacja tego nie zmieni. Tu nie chodzi o linię oporu sprzed dwóch lat, tylko o ryzyko naukowe, kamienie milowe i monetyzację pipeline’u.
Jeżeli ktoś twierdzi, że powołanie Przewięźlikowskiego do Rady Przyszłości to przypadek, a granty i dofinansowania to wyłącznie „kumoterstwo”, to znaczy, że i tak interpretuje fakty pod z góry przyjętą tezę.
A tekst w stylu: „mam akcje, ale będą spadały” dobrze pokazuje poziom spójności tej narracji.
Nie każdą opinię da się zmienić merytoryczną dyskusją. Czasem rozsądniej jest pozwolić komuś trwać przy swoim — rynek i tak wszystko zweryfikuje.
To czy kupi czy sprzeda swoje 500 akcji przy obecnym arkuszu i płynności zmieni na chwile kurs o 10groszy. Warto o to kruszyć kopie?