Ja mam cebulaku doświadczenie w pracy w korporacji w USA. I nikt tam po chińsku,japońsku czy francusku nie wrzuca słów.
Dla przypomnienia: zarządzanie przywędrowało z Japonii, ale Amerykanie po prostu stworzyli pojęcia po angielsku. No ale lepiej robić jakieś fikusy niż nauczyć się mówić po polsku, co ma dłuuugą tradycje w Rzeczypospoltej. Sprawdź hasło "makaronizm"..
Oj lubujemy się w tym wtrącaniu obcych słowek..czujemy się wtedy tacy..mądrzy hahaha
Przyklad, że się da::
-research online purchase offline-szukasz w sieci-kupujesz w sklepie
-omnichanneling -ogół kanałów dystrybucji
- rebranding- zmiana percepcji marki
- nowy shop concept-nowy pomysł "na sklep"
Itd...Tak wiem-w branży mówi się slangiem, ale zarząd mówi do ludzi na zewnątrz. W przypadku firmy odwołującej sie do polskiej historii i tradycji to powinno być unikane za wszelką cenę ! ! ! Bo inaczej to mamy.... faux pas ;-)