Ja też właściwie jestem że spółką od początku. Miałem akcje po 0,46 zł. Pamiętam ten wzlot pod 1,5 zł. To wtedy Kosiński zaczął sypać. Potem jeszcze umowy na 100 mln euro, pokazy we Włoszech i świetlana przyszłość. A potem wyszło szydło z worka. Zawieszenia, jedno, drugie i fixy. Cisza z umowami, pokazami itd. Kosiński nadal sprzedaje, a spółka w czarnej d. Obecnie trzymam akcje trochę z sentymentu i pewnie z naiwności. Wkurzam się, ale też mam nadzieję. Tylko na co? A nadzieja umiera ostatnia...