Nawet nie chce mi się już odpowiadać na Wasze zaczepki...
Myślcie sobie, co chcecie. A fakty są takie, że znowu miałem rację.
Nie piszę nic ostatnio, aby nie wchodzić w polemikę z osobami Waszego pokroju, które wszystkich dzielą tylko na naganiaczy na spadki i na piewców wzrostów.
Zupełnie, jakby nie było innych ludzi na tym forum.