ta historia na film sie nadaje: prezes (+kilku osobowa RN) spolki gieldowej (o kapitalizacji ok 600tys $), ktora ma otrzymac obracac 200mln$ kredytu, przez 3 lata daje sie robic w bambuko przez niewiadomo kogo i niczego sie nie domysla; za to 2 czy 3 drobnych akcjonariuszy z pomoca wujka googla rozwiazuje zagadke w kilka dni. Na pelnometrazowy film moze za malo ale na odcinek "Ojca Mateusza" w sam raz. Sory ale to sie wydaje tak nieprawdopodobne, ze az smieszne.