Wychodze z tego samego założenia, wolę mieć parę stówek mniej ale normalnie funkcjonowac psychicznie. Zwolniłem sie po prawie dwóch latach pracy w citku... to była masakra ogólnie zesraj sie byle tylko sprzedać nie ważne co i komu. Teraz pracuję w salonie telefonii kom, kasa trochę mniejsza jest tez ciśnienie na sprzedaż ale dużo mniejsze Dzięki temu do pracy chodze z przyjemnością Zastanówcię się czy na prawde chcecie pracowac w bankowości... czyli wciskanie kont znajomym, mimo że to praca w placówce sa wyznaczone pory na OBOWIĄZKOWE dzwonienia do klientów jak telemarketer z ofertami banku. Myślicie że jak nie ma ruchu w placówce to pasjansa się układa?