Przypomnę jeszcze raz rok 2010
Zaoferowaną przez Izakiego cenę trudno uznać za atrakcyjną. Jest ona co prawda o odpowiednio 25 i 24 proc. wyższa od średniego kursu z ostatnich trzech i sześciu miesięcy, ale równocześnie jest sporo niższa od wartości aktywów netto przypadających na jedną akcję Atlas Estates. Na koniec 2009 roku było to blisko 9,4 zł.
Dla porównania w emisji publicznej z lutego 2006 roku, przeprowadzonej przed wejściem Atlas Estates na AIM, spółka sprzedała ponad 35,6 mln papierów po 5 euro każdy. Dodatkowo jeden z największych udziałowców Atlasa, Livermore Investments Group, na przełomie 2007 i 2008 r. nabył ponad 10 mln walorów spółki po średniej cenie 4,2 euro. Wzywający przekonuje, że cena jest atrakcyjna, biorąc pod uwagę trudną sytuację spółki. Wskazuje m.in. na spore zadłużenie Atlas Estates (260 mln euro na koniec 2009 r.). Dodaje również, że deweloper wymaga gruntownej restrukturyzacji i dofinansowania, by wyjść na prostą.
A teraz rok 2020
Proponowana przez Ciebie cena 2,5 zł jest sporo niższa od NVA, która wynosi 11,00 zł.
Wzywający nie może już teraz przekonywać, że Atlas ma spore zadłużenie, gdyż wynosi obecnie 120 mln euro, czyli 46% tego co było w 2009 roku. Spółka nie wymaga gruntownej restrukturyzacji i dofinansowania, gdyż to ma już za sobą i dysponuje gotówką 225 mln PLN.
Wiem, wiem, zaraz powiesz, że rynek nieruchomości poleci na pysk, a nie bierzesz pod uwagę wyceny gruntów np w Rumunii i tego, że spółka nie może zbankrutować, bo wszystkie kredyty są zabezpieczone na nieruchomościach i istnieją aktywa wolne od obciążeń np znaczna część gotówki.
Druga sprawa to opłata pobierana przez AMC za zarządzanie, mają być zmienione zasady wynagradzania AMC i to powinno również przełożyć się na wzrost wartości akcji.