Umówmy się, że nikt z nas nic nie wie na pewno i staramy się robiąc burzę mózgów coś tam wykapować (wystarczająco opornie nam to idzie, żeby skupić się tylko na tym).
do rzeczy.
Markowi chodziło chyba o to, że mogą mieć zapisy w umowach kredytowych warunkujące konieczność bycia notowanym na rynku - jest to słuszne spostrzeżenie (jak najbardziej mogą być takie zapisy), ale wg mnie mogłyby one być nie do przejścia w bankach dużych typu PKOBP, PeKaO SA i takich tam... . Oni się finansują w Banku Nowym i konsorcjum banków spółdzielczych. Te banki są niesamowicie elastyczne i zawsze idą na rękę klientowi - chcą się dogadać. Tak więc myślę, że w tym konkretnym przypadku nie chodzi o to.
Do naczelnika, tak drobni są upierdliwi co do zasady, ale jeżeli potencjalny kupujący kładzie bezwzględny nacisk na bycie notowanym, to bierze spółkę siłą rzeczy z drobnymi. Może mieć jakieś własne plany rozwoju i potrzebuje do tego być na rynku. A kupując podmiot już notowany oszczędza się sporo czasu na prospekty i inne pierdoły.