A oni mają w ogóle jakiś pracowników? Czy po prostu bazują na outsourcingu jakiś podrzędnych/najtańszych koderów (może z Indii, może z jakiejś innej niż wasza słowiańskiej dziury, może studentów informatyki lub kolegów Julki) i stąd niedotrzymywanie (tak twierdzi PGD) umów i terminów? To śmierdzi przekrętem na kilometr, ale na potrzeby prawne dodam, że nikogo nie oskarżam i to tylko moja opinia.