to chyba życie forumowe, choć nie tego byśmy oczekiwali nawzajem od siebie;
dlatego napisałem taką sobie historyjkę (z przeznaczeniem głównie dla Ciebie Aniu, miałaś odwagę przyznać się, że krótko inwestujesz na giełdzie)
Ale jak ktoś będzie miał ochotę, to niech sobie sczyta; niestety jest nieco przydługawa i taka sobie trochę prosta; a i ciekawe, czy po niej atak się powtórzy... a co mi tam... nikt mi przecież nie przyłoży lufy do skroni... ha, ha