Efekt psychologiczny zaminowania granicy to świetny pomysł na kampanię wyborczą: Na zdemotywowanie niechcianych Gości Merkel do niezapowiedzianych wizyt, po latach straszenia nimi da iluzoryczne bezpieczeństwo wyborcom a temu kto to obieca poparcie, z drugiej strony odpadnie jeden postrach do trzymania za mordy, z trzeciej znowu nawet jako ściema posadzenie kwiatków na granicy w nocy we mgle i deszczu z zasłonami dymnymi byle narobić hałasu wpłynie pozytywnie na zniechęcenie ruskobiałoruskich znów odbierając jeden postrach dając wyborcom bezpieczeństwo. Czy miny będą czy też nie a mimo wszystko lepiej żeby tam były myślę że społeczeństwo jednak by zaakceptowało pomysł ich posadzenia dla dobra Narodu. Generalnie jak na płocie jest tabliczka "uwaga zły pies" i coś się rusza za płotem to czy złodziej ryzykuje z włamaniem?