Przy rosnących cenach paliw ludzie wyciagną te 40 tys. elektryków kupionych z dopłatami na drogi. Wiekszość z nich będzie ładować się w domach a więc koniec z darmowym prądem dla zakładów energetycznych. Zamiast oddawać do systemu ludzie będą tankować samochody a Enea będzie musiała produkować prąd z węgla żeby wywiązać się z zapotrzebowania dla odbiorców instytucjonalnych.