Wielu spekulowało, że taniej byłoby zrobić wrogie przejęcie spółki z jej wszystkimi urządzeniami i patentami niż płacić za jedno urządzeni xxx razy więcej. Przy produkcji gumy do majtek takie rozwiązania mają zastosowanie, ale nie przy urządzeniu wynalezionym na nowo przez światowej sławy kardiochirurga, którego zna całe liczące się w świecie środowisko lekarzy. I jaki szanujący się profesor podjąłby się sygnować kontynuację prac swoim nazwiskiem, gdyby był szum na cały medyczny światek, że oto BigMedTech UKRADŁ wynalazek de facto związany z nazwiskiem prof Suwalskiego? W tej branży liczą się nazwiska stojące za danym urządzeniem. Poza tym w korporacjach mało kto by sie odważył podpisać pod wrogim przejęciem a potem wyjaśniać dlaczego właśnie tak. Lepiej normlaną ścieżka i spokojnie brać swoje tys USD comiesięcznej pensji niż obawić się o swój los.