Przypominam wątek, bo według deklaracji prezesa, spółka miała, w krótkim czasie, uzyskać skokowy wzrost przychodów, kontrahenci mieli walić drzwiami i oknami, oferty bombardować, pieniądze miały płynąć szerokim strumieniem, a akcjonariusze - żyć dostatnio... Może prezes nie powinien już składać żadnych deklaracji, bo im bardziej obiecuje, tym kurs niżej. Aż strach pomyśleć, co będzie, kiedy naprawdę coś podpiszą (w co coraz mniej wierzę).