Leszek Miller
@LeszekMiller
Projekt ustawy o penalizacji banderyzmu został złożony przez posłów Prawa i Sprawiedliwości pod koniec 2024 roku. Przewidywał nowelizację przepisów dotyczących Instytutu Pamięci Narodowej oraz Kodeksu karnego. Zakładał wprowadzenie kar – do 3 lat pozbawienia wolności – za głoszenie ideologii banderowskiej oraz zaprzeczanie zbrodniom popełnionym przez ukraińskich nacjonalistów, w tym tzw. „kłamstwu wołyńskiemu”.
W lutym 2025 roku Sejm przeprowadził pierwsze czytanie projektu. Jednak wniosek o natychmiastowe skierowanie go do drugiego czytania został odrzucony. W efekcie projekt został przekazany do sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, gdzie pozostaje do dziś. Przeciwko natychmiastowemu procedowaniu ustawy opowiedzieli się posłowie Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Lewicy, Partii Razem oraz część posłów niezrzeszonych.
Posłów z tych ugrupowań nie przekonał Przemysław Czarnek, który podkreślał, że nowelizacja wprowadzi zakaz – pod groźbą kary – kłamstw banderowskich na temat wydarzeń na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Jak mówił, ustawa uniemożliwi również gloryfikowanie Bandery, ideologii nacjonalistycznej i banderowskiej, a także upowców, banderowców oraz wszystkich nacjonalistów ukraińskich odpowiedzialnych za bestialskie mordy na Polakach. Czarnek zaznaczył, że nowelizacja położy kres haniebnym negocjacjom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z państwem ukraińskim w sprawie ewentualnego stawiania kolejnych pomników upowców.
Tadeusz Samborski zwracał uwagę, że nowelizacja jest niezbędna, ponieważ obecne przepisy nie pozwalają na karanie publicznego zaprzeczania ludobójstwu dokonanemu przez ukraińskich nacjonalistów. Tylko w ten sposób można – jego zdaniem – zatrzymać szerzenie kłamliwych wersji wydarzeń i ich przyczyn. Określił on sytuację mianem upiornego paradoksu, w której potworne zbrodnie nie zostały oficjalnie potępione, sprawcy zostali nobilitowani do rangi bohaterów narodowych, a ludobójstwo przedstawiane jest jako walka narodowo-wyzwoleńcza. Samborski wyraził przekonanie, że nowelizacja może położyć kres przemilczeniom, kłamstwom i manipulacjom, dzięki którym zbrodniarze z UPA są przedstawiani w korzystnym świetle.
Marcin Warchoł pytał posłów, czy wiedzą, dlaczego – jego zdaniem – Ukraińcy kłamią o Wołyniu, depczą pamięć ofiar tego okrutnego ludobójstwa i szydzą z Polaków. Odpowiadał, że dzieje się tak, ponieważ mogą to robić bezkarnie – obecne prawo im na to pozwala. Dlatego – jak podkreślał – ustawa jest konieczna. Obecne przepisy są dalece niewystarczające. Prokuratura próbowała stosować istniejące narzędzia prawa karnego, takie jak art. 255 § 3 (publiczne pochwalanie przestępstwa), art. 256 czy art. 257 Kodeksu karnego, jednak – jak mówił Warchoł – są one „tępym narzędziem”. Prokuratura musi dysponować skutecznymi instrumentami do zwalczania kłamstwa banderowskiego, które rodzi nienawiść, demoralizuje sprawców, rozzuchwala ich i poniża pamięć ofiar.
Obecnie projekt ustawy nadal znajduje się na etapie prac komisji. Coraz częściej wyraża się obawy, że może on tam utknąć na długi czas, a następnie zostać odrzucony lub zapomniany. Kontrastuje to z działaniami Rady Najwyższej Ukrainy podczas wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego, kiedy to ukraiński parlament w kilka godzin, jednomyślnie przyjął ustawę uznającą członków Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów za bohaterów narodowych. W myśl tych przepisów mordercy odpowiedzialni za rzezie Polaków i Żydów zamiast do więzień trafiają na pomniki, a każdy, kto podważa ich udział w zbrodniach, naraża się na karę do 5 lat więzienia.
Obecna polityka Polski, oparta na zasadzie bezwarunkowego wspierania Ukrainy, doprowadziła do sytuacji, w której w sojuszu z Kijowem nasz kraj stał się partnerem słabszym. Owoce tego stanu rzeczy są coraz bardziej gorzkie.