Taki jest los polskich zosiek samosiek, wynalazców co nie mają dziuba do prowadzenia firmy. Zamiast sprzedać wynalazek jakimś poważnym producentom i żyć z tantiem jak pączek w maśle to zaraz musi mieć spółkę na giełdzie, własną hutę i odrzutowiec, a sprzedać produktu nie potrafią z zyskiem. Wynalazek jest wspaniały i potrzebny, ale trzeba go umieć skomercjalizować. Pytanie jak nawet jest w śród nas inwestor to kto się tym zajmie?
Ja by już u np. u Karkosika pod bramą od miesięcy warował aby go przekonać że biznes działa i oddał by mu kontrolę nad spółką aby tylko normalny prosty gość z jajami wziął to w swoje ręce i przestał zezwalać na trwonienie pieniędzy na głupoty.