@ Tomike
Zgadzam się. Wszystko zależy od pkt. siedzenia i o to mi chodziło.
"Najważniejsza" cena akcji, która jest punktem odniesienia, to nie cena wyczarowana przez analityków, czy wirtualnych znachorów, których na oczy nie widziałeś, a którzy wiedzą jak być powinno, lecz ta konkretna, po której zakupiło się dany walor (zwłaszcza ten, który rozczarował).
Oczywista oczywistość i uczucie to potwierdzi każdy, kto na rachunku widzi czerwień.
Inna perspektywę i akceptację ryzyka ma więc ktoś, kto zakupił akcje wczoraj i analizuje przyszłe inwestycje w branży, a inną ten, kto kupił 30% temu, a dziś otrzymuje pocieszenie; " za kilka lat powinno być dobrze" .......Może tak, może nie, a może jeszcze zarobi, a może uda się jeszcze na 3 kolejnych spółkach?
Ale jeśli taki sposób postępowania na giełdzie stanie się rutyną, to ma ogromne szanse, że pozostanie tutaj po nim tylko wspomnienie.
Jeśli nie masz dobrze skrojonego Profit/Loss Ratio dla otwieranych pozycji, to wiesz zapewne, że jedna, ale fatalna decyzja potrafi wyczyścić zysk z nawet kilku dobrych inwestycji.
Jeśli masz dobrze skrojone P/L Ratio i poważny warsztat, to wiesz, że można pomylić się nawet 6 razy na 10 i wyjść w okolicach ZERO. Czytaj: nie tracić na rynku, co też jest sukcesem, . Trudna sztuka, ale możliwa i znacznie pewniejsza niż liczenie, że "jakoś to będzie i, że coś być powinno" Nie kłóci się to oczywiście w najmniejszym stopniu z wykorzystaniem wiedzy fundamentalnej, a wręcz uzupełnia. O ile ktoś taką wiedze posiada.
Ok piszesz o zgrożeniach zewnetrznych. Ale dotyczą one wszystkich spółek nie tylko na tej naszej małej GPW.
Tym gorzej dla tych, które nie rosły kiedy rósł rynek.