Spekulant sterujący kursem handluje sam ze sobą obniżając kurs i licząc, że ludzie sie wystraszą i oddadzą mu po 2.3 zł akcje, które kupili od niego po 4 zł. Któregoś dnia papier otworzy się 30% wyżej i ludzie zostaną odcięci od akcji. Jakie to proste. Smiałbym się jakby teraz spekulancika ktoś skontrował i odebrał mu solidny pakiet akcje. Skończyłaby się zabawa.