Innymi słowami można napisać tak: jeżeli wiele miesięcy temu był m.in. tu prezentowany przez kogoś pogląd, że Pan X przychodzi/jest powoływany na prezesa spółek jako ten, który gasi w nich światło + jeżeli tak się stanie w przypadku TEJ spółki - to dawno taka osoba powinna być na indeksie. I tam gdzie pojawia się jego nazwisko np. w KRS, powinien zapalać się alert dla nadzoru, którym w szczególny sposób podlegają spółki publiczne ("giełdowe").
Dodam, że niektóre organy nadzoru w Polsce (nie mam na myśli KNF) potrafią na 5-6 stronach odpisać osobie fizycznej (poleconym, za potwierdzeniem odbioru), że nie są właściwe do rozpatrywania ich zgłoszeń/skarg, a nawet jakby były, to zgłoszenie pozostanie bez rozpatrzenia, z racji braku podpisu odręcznego/elektronicznego. I zajmuje im to nie 3 czy 5 dni, a prawie cały tzw. ustawowy czas. Dodam, że przytoczne zgłoszenie było mailowe, z podaniem pełnych danych adresowych nadawcy, z prośbą o ewent. odpowiedź drogą mailową, z pominięciem drogi pocztowej/tradycyjnej.