I właśnie o te wszystkie zmarnowane lata tutaj chodzi. Gdyby reszcie rodziny Moritzów ta sytuacja odpowiadała, to nie wywalaliby Robercika i to w trybie skrajnie doraźnym. Prezesowi Lesławowi ta ziemia do niczego nie jest już potrzebna, no chyba że chce tam urządzić dla siebie największy prywatny cmentarz na świecie. Macocha Ela też nie jest pierwszej, ani nawet drugiej młodości więc dla niej też długoterminowa inwestycja nie ma żadnego sensu. Jedynym sukcesorem wszystkich biznesów rodziny Moritzów jest syn Eli i Lesława Tomuś. Lecz on też nie jest zainteresowany siedzeniem na śląskim zadupiu. On ma zupełnie inne zainteresowania. A jeśli chodzi o TFI, to fakt, że kiedyś zapłacili Moritzom po 20 zl za akcje, które teraz sprzedają po 1,6 jest najlepszym świadectwem ich niekompetencji.