W takim razie czas na zmianę strategii i zakup od syndyka jakiejś nieczynnej kopalni węgla ze złożami i możliwością wznowienia wydobycia. Ewentualnie zamiast farmy budować w Serbach składowisko odpadów radioaktywnych. W Polsce jest tylko jedno takie składowisko w Różanie (bardzo małe) a elektrowni atomowych rząd już chce budować 3. Uzyskanie decyzji środowiskowej na taki obiekt będzie prostsze bo ponad ziemię nie wystaje i żadnemu stowarzyszeniu pseudoekologów nie będzie przeszkadzać. Może to być wkrótce dobry biznes podobnie jak w ostatnich latach zwożenie odpadów z Niemiec i gromadzenie ich na terenach poprzemysłowych a następnie "utylizacja" w wyniku tzw. samozapłonu.
A tak poważnie, to jak już wreszcie bzdurny zielony ład, fit for 55 i inne unijne pierdy zostaną odrzucone, to OZE będzie dalej potrzebne. Pozostałe w Polsce całkiem spore pokłady węgla znajdują się na dużych głębokościach co generuje rosnące diametralnie koszty i trudności technologiczne wydobycia. A realny koszt budowy elektrowni atomowej patrząc na ostatnio budowane elektrownie we Francji i UK to ok 50 mln zł/MW. Ta pierwsza polska atomówka ma mieć 3,75 GW co daje realny koszt prawie 190 mld zł. Trzy takie elektrownie to 560 mld zł. Przy obecnym deficycie budżetowym 300 mld zł (+100 mld skitrane w BGK), długu publicznym dochodzącym do konstytucyjnego limitu 60% PKB (w przyszłym roku ma go przekroczyć) oraz zapaści demograficznej i szalonych wydatkach na zbrojenia energetyka atomowa w Polsce to bajki z mchu i paproci. Uważam, że jeśli budowa jednej z tych elektrowni się rozpocznie, to zakończy się po kilku latach tak samo jak budowa EJ Żarnowiec. Oficjalnie z powodu protestów a w rzeczywistości z powodu braku kasy. Do tego dochodzą typowo polskie problemy biurokratyczne (patrz jedyny polski reaktor w Świerku, który nie działa, bo jakiegoś stempelka gdzieś brakuje). Jedyny ratunek to resztówka węgla + energetyka gazowa CCGT (koszt budowy ok 3,8 mln zł/MW) + OZE. A po co OZE? Po to aby redukować jak najbardziej zużycie drogiego importowanego gazu, gdy świeci słońce lub wieje wiatr.