swoją drogą...:( ale to już "przepłakałam" Za wcześnie (albo za późno) weszłam w ich akcje.
Jednak część spółek oceniam bardzo dogłębnie bo akurat na kilku branżach się znam i coś mi wiedza i doświadczenie mów, że bez względu na marketing i PR (swoją drogą nie wiem, kto im teksty do sprawozdań układa...) ciężko zmienić warzywniak w supermarket. Oczywiście to się zdarza, ale takie samorodki miesiąc po miesiącu pokazują efekty, bo mają wszystko przemyślane. I nie ma rzeźby w g....., tylko ostra i ciężka praca, a nie partyzantka.
Zobacz np. co robi Solaris. kwartał po kwartale informują, ale nie o problemach rynkowych czy wynikach gorszych lub lepszych (swoją drogą oczywiście też, bo muszą), ale o koncepcjach, kontraktach, rozwoju, w końcu o realizacji wcześniejszych planów. A tu? NIC. Tylko same ściemy. Lubię ludowe powiedzenia. O "baletnicy" już pisałam. To może teraz: "Nie ma dymu bez ognia"? Albo "jaki pan taki kram"