Może i nie ma się czego bać. Logicznie myśląc Jaroslav Strnad z jego pozycją i pieniędzmi nie pchałby się w biznes jak nie byłby pewien że państwo nie będzie mu przeszkadzać w przejeciu. Szkoda by było jego czasu, pieniędzy, a przede wszystkim reputacji. Jestem dobrej myśli.