Jak już z tego wyjdziesz - a wyjdziesz, jestem pewny - wróć do tego wątku i zobacz ilu ludzi o Tobie myśli. Mnóstwo ludzi z tego wychodzi. Znam temat z bliska. Moja matka umarła na złośliwego, a jej siostra wyleczyła. Minęło parę lat a ona jest w świetnej formie. Byłem przy tym i wiem jak ważne jest podejście do choroby. Mama poddała się była zmęczona i nie walczyła, to my, rodzina walczyliśmy za nią, ale to było za mało. Natomiast ciotka desperacko łapała się każdej szansy, jej determinacja i zdecydowanie przemogły. Wiesz jaka teraz jest szczęśliwa? Cieszy się każdym dniem. Walczyła prawie pięć lat. Zjeździłem z nią pół kraju po bioenergoterapeutach, szpitalach, itp.
Dlatego proszę nie rezygnuj tylko walcz ile będziesz miał siły. Nie myśl o innych, skup się na sobie. TY bądź najważniejszy. Jak wyzdrowiejesz zajmiesz się rodziną. Trzymaj się.