Na raka sami sobie zapracowujemy utrzymując pewne urazy,głęboko chowając tajemnice lub żal zżerający od środka...po co to wszystko...Twoje ciało fizyczne dało Ci znak,że się zmęczyło....a teraz od Ciebie tylko zależy czy afirmacja typu...z miłością wybaczam i uwalniam sie od przeszłości...postanawiam wypełnić mój świat radością...kocham siebie i akceptuję siebie....pozwoli stanąć na wysokości zadania.Trudne ale wykonalne! Jeżeli chodzi o Gliwice to słyszałam dużo dobrego a w szczególności o dr Piotrowskim....znany jest bardzo i nie tylko w Polsce...ale i bardzo sie przychylam do medycyny niekonwencjonalnej...studiowałam wiele lat bioterapię więc mam świadomość,że energie bardzo pomagają...wyobraź sobie że zarówno z góry jak i z wnętrza ziemi płyną do Ciebie złociste uzdrawiające promienie...otwierasz się na nie...one siła wodospadu wypychają brudną i chorą energię....z każdej pory Twojego ciała wychodzi czarna i niezdrowa energia... pozwól by ta negatywna energia wypływała z Ciebie....a teraz pozwól by energia płynąca z góry siłą oceanu wpłynęła w oczyszczone komórki silnym strumieniem wody...ożywczej wody...niech płynie po kanale energetycznym Twojego ciała.Patrz na ta płynącą wodę, ona szybko płynie i znajdź drzwi w organizmie....otwórz w wyobraźni te drzwi...niech siłą wodospadu choroba wypływa....acha...i podziękuj jej...ona tylko pokazała,że ciało fizyczne dało Ci sygnał słabości.A teraz najważniejsze...w przyrodzie nic nie ginie...w miejsce z którego wypłynęła chora energia...wpływa ta złocista i zdrowa....bierz ją pełnymi garściami! Wierzę,że wrócisz do nas zdrowy i znowu powalczymy heheee.Tez Ciebie kocham.