Aleście się uparli. No pchali, pchali furę ale naprawili i potem śmigało jak ta lala - przewód paliwowy walną i tyle.
Inne samochody miały też przygodę, proszę wycinek ze strony (http://piotrfrankowski.natemat.pl/183743,polski-powrot-do-goodwood):
"....Zabawnym akcentem na koniec Festiwalu było bliskie spotkanie z pomarańczowym McLarenem... Gdy stałem w kolejce do wyjazdu z padoku tuż za psującym się bez przerwy McLarenem P1 GTR, prowadzonym przez Chrisa Harrisa. McLaren 570S wjechał mi w tył. Na parkingu. Kierowca najwyraźniej nie potrafił opanować skrzyni biegów samochodu z Woking, bo sekundę później ponownie przywalił w Arrinerę. Ekipa McLarena przeprosiła nas, a moi wspaniali mechanicy, Katrina, Allan, Krzysiek i Łukasz błyskawicznie sprawdzili auto - połamany dyfuzor nie był uszkodzony w stopniu zagrażającym bezpieczeństwu. I pojechałem, nie oszczędzając wozu. Za rok muszę po prostu uważać, by już nigdy nie parkować koło McLarena...."