Rozumiem analogię, że na końcu każdego układu pokarmowego jest otwór, w którym jest miejsce bytowania maluczkich. Jednostki takie jak dorotka rozdają na lewo i prawo stoperan pragnąc wszystkich malutkich przekonać żeby pozostali w tym ciemnym otworze bo inaczej to zostaną z niego wydaleni i co oni biedaki wtedy zrobią. Są jednak nieliczne jednostki, które nie chcą tam pozostać na całe życie i wiedzą jednocześnie, że droga w górę to iluzja (z perystaltyką jelit nie wygrasz). Te nieliczne jednostki same szukają drogi ujścia porzucając marne odpadki, na których każe im żyć dorotka vel mareczek. Porzuciwszy ten śmierdzący zakątek i doznawszy głębokiego oczyszczenia odkrywają, że świat na zewnątrz nie jest tak ciemny i ponury, a życie jest o wiele piękniejsze i ma o wiele przyjemniejszy zapach.
Tak więc drodzy proponuję żebyście tak jak Neo dobrze rozważyli którą pigułkę wybieracie. Czy wolicie dalej żyć w iluzji? Czy może jednak chcecie sprawdzić jak to jest namydlić się spłukać swoje ciało czystą wodą.