CDP:
"Patrząc z kolei na CD Projekt, nie uważa Pan, że przecena, jaka nastąpiła, nie poszła za daleko? W ostatnich miesiącach właściwie wszystkie rekomendacje były tylko niżej, nawet ogłoszony projekt nowej gry z uniwersum Wiedźmina nie pomógł kursowi. Czy giełdowe wahadło jest już maksymalnie wychylone?
Przecena jest ogromna, natomiast głównym problemem jest to, że „Cyberpunk 2077” się bardzo źle sprzedaje. Porównując to do ścieżki „Wiedźmina”, to są ogromne przeceny i niskie wolumeny, czyli odwrotność tego klasycznego „długiego ogona sprzedażowego”, który pozwolił CD Projektowi w ponad pięcioletnim okresie zapewniać świetne wyniki. Więc jedyną nadzieją w krótkim terminie jest płatny dodatek - DLC do „Cyberpunka”. Tylko on jest tak długo przekładany, że też trudno liczyć, że odczaruje sentyment. CD Projekt słynął z tego, że jest „progamerski”, więc w przeciwieństwie do zachodnich wydawców pewnie nie każe sobie zapłacić za dodatek 200 zł. Skoro tak, to wpływ na wyniki też może nie być znaczący. Sentyment jest słaby. Prace najpierw nad naprawą „Cyberpunka”, później nad dodatkiem, przedłużają termin premiery następnego „Wiedźmina”. Przejście na silnik Unreal było świetną decyzją, ale rynek się obawia, że przez kilka długich lat nie będzie dużej premiery i pojawi się dziura wynikowa. W takim układzie akcjonariusze będą partycypować w kosztach nowych projektów, a nie w zyskach. Najbardziej rynek może się przestraszyć pierwszej kwartalnej straty, która może się pojawić.
Z drugiej strony słaby złoty do dolara pomaga w poprawieniu przychodów, a wszystkie rozczarowania kiedyś są przereagowane i potwierdzeniem takiego stanu teraz jest to, że praktycznie wszyscy analitycy są negatywnie nastawieni do CD Projektu. Więc bardzo dużo złych informacji jest w cenie, to wahadło jest bardzo mocno wychylone, tak jak przed premierą „Cyberpunka 2077”. Czego brakuje? Na pewno zamykania pozycji krótkiej sprzedaży. W rejestrze KNF ciągle jest dużo funduszy, które grają przeciwko wzrostom. To się oczywiście szybko może zmienić, tylko z jakiegoś powodu te fundusze ciągle wierzą, że ta wycena jest zbyt droga. Być może patrzą na bieżące wyniki, nie dostrzegając np. wartości samego „Wiedźmina” jako kluczowego IP, co udowodnił m.in. serial Netfliksa. Tym sygnałem, który odbierałbym za zmianę trendu, byłoby właśnie zamykanie krótkich pozycji, a nawet short squeeze, który mógłby się pojawić, gdy inne branże zaczną odbijać, a te najbardziej przecenione będą robiły z to odpowiednio większą dynamiką.
A o spółkach niepublicznych:
Docelowo chciałbym mieć drugi gamingowy fundusz, który skupiałby się na rynku niepublicznym, gdzie widzę jeszcze więcej okazji. To pomysł na za kilka miesięcy, kiedy myślę, że - z punktu inwestora - możliwości będą jeszcze atrakcyjniejsze.
O NC:
Wielki problem to jednak 30-40 małych spółek, głównie z NewConnect, które dla funduszy inwestycyjnych są nieinwestowalne. Fundusze zupełnie ich nie śledzą, głównie z powodu braku płynności. Jak czegoś nie da się coś kupić, to jeszcze trudniej to potem sprzedać. Więc jeśli inwestor z pre-IPO w jakiejś wcześniejszej emisji brał akcje taniej, to on nawet przy niewielkim zysku woli sprzedać w debiucie, stąd te spadki po 40, 50 proc. Podsumowując, ja największy problem widzę w tych najmniejszych spółkach, bo tam ani płynności, ani pomysłów, ani przychodów.
Tle,że PLI za jakiś czas będzie na głównym i ma i przychody i pomysły i wspólników do wydawania gry!
Jak będzie czas jak zwykle pokaże...