Widzę, że trzeba tłumaczyć jak krowie na rowie. Jak się ma duży pakiet akcji, to ciężko jest go sprzedać, a jeszcze ciężej odkupić bez podbijania ceny.
Analiza wsteczna zawsze skuteczna, ale co by było, gdyby jednak wpadło jakieś info podbijające kurs. Wtedy byś siedział cicho jak mysz pod miotłą.
Kurs spadł z powodu spadku szerokiego rynku, ale teraz brakuje jeszcze wolumenu, żeby się obkupić. Więc trzeba ten wolumen zrobić przez wywołanie paniki. A przy okazji paniki jeszcze można kurs zdołować albo np. wybić stoplossy, jeśli ktoś ma. Dlatego pojawiło się sporo "dobrych przyjaciół", którzy mają same dobre rady, żeby sprzedać z dobrych powodów, ale oczywiście pozornie dobrych. No przecież wasza gra jest oczywista, więc po co te bajki opowiadać. Jasne, że część mniej doświadczonych i strachliwych da się na to nabrać, ale jak widać po atakach "dobrych przyjaciół" - nie tylu, ile oni by chcieli. Stąd atak trwa i trwa.