Musiałbym mieć wiele lat doświadczenia, jako inwestor, żeby nie mieć stosunku emocjonalnego. W czwartek i piątek czułem euforię nadchodzącego zwycięstwa, teraz nadzieję, w poniedziałek może się lekko rozczaruję. Największym wrogiem mnie, jako inwestora, jestem ja sam. Moja pycha, strach i niekonsekwencja. Krakacz robi wszystko, żeby te emocje uruchomić u innych. Czy się mylę w mojej strategii? Być może. Jeśli się tak okażę, zamknę pozycję, zaakceptuję stratę, odpocznę i znowu spróbuję. Nigdy nie jest za późno, żeby się przyznać do błędu. Jeśli Krakacz go popełnił, to też zawsze może otworzyć pozycję ponownie, ale jego emocje mogą być wrogiem w tej decyzji.
Nie wiemy tego, sam nam tego nie powie. Żeby było jasne, Krakacz ma pełne prawo być na tym papierze niedźwiedziem, z otwartą pozycją lub bez. Ale niedźwiedziem z argumentami, których on nam nie dostarcza.