Wychodzenie prawie ze stratą ze swoich obligacji przy pomocy kapitału swojego lub swojej spółki to raczej trudno nazwać dobrym nosem do interesów.
Licząc jakoś tam pi razy drzwi, to jeżeli kiedyś zainwestował w obligacje Zlomrexu 100zl na 8,5%/rok to po 10 latach ma 185 zł, ale jeżeli likwiduje obligacje warte 100 zł po 55% to mu z nich zostaje 55 zł i ma stratę 45 zł, a od zysku 85 zl obligacyjnych kuponów zapłacił pewnie podatek od zysku i zysk z tego zmaleje pewnie w okolice 65 zl.
Zatem z zainwestowanych w obligacje 100 zł zostaje mu 55 zł + 65 zł = 120 zł i możliwość konwersji obligacji na akcje oraz jakieś tam podatkowe kombinowanie ze stratą.
Gdyby 100 zł wrzucił na lokatę tylko 5%/rok to po 10 latach miałby też 120 zł i to bez kombinacji, a większa kwota na lokacie to też jest większe oprocentowanie.
Jedyny pożytek z możliwego zamykania tego wątpliwego geszeftu obligacyjnego płynie taki, ze obecnie pewnie widzi lepszy interes w akcjach niż w obligacjach.
Ponadto, skoro likwiduje też swoje obligacje niezamienne to można przypuszczać, że nie chce być też obligatariuszem tego obecnego majdanu, co może z kolei sugerować chęc wyprzedaży tego złomiarsko-hutniczego majdanu razem z zadłużeniem i zmianę giełdowego profilu spółki, co też z kolei może tłumaczyć niski i płaski kurs bieżący spowodowany jakimiś warunkami tej planowanej zadłużonej wyprzedaży, a ponadto niechęcią do obecnego przeprowadzania większej rynkowej konwersji obligacji na akcje, której sens wydaje się większy po pozbyciu się dotychczasowej działalności, gdyż wówczas kapitał spółki zostałby dopiero zasilony milionami PLN z konwersji warrantów z puli FF, czyli byłby to świeży kapitał na nową działanośc spółki oraz napęd dla wzrostu kursu spóki…. oczywiście jest to tylko gdybanie posiadacza kilku akcji…a dotychczasowe osiągnięcia kursu spółki, jej smętna historia oraz szara charyzma właściciela przeczy jakiemukolwiek rozwojowi tego gniota… itp. itd.