to jest rzeczywiście bardzo poważny problem prawny w ogólności (sprawa PQA jest tylko przykładem zastosowania tych złych uregulowań), i tak od początku:
1) art. 73 o ofercie publicznej ... został implementowany niezgodnie z dyrektywą 2004/25/WE, gdyż w momencie jak spółka przejmująca zaczyna kontrolować ponad 33 % spółki przejmowanej to powinna wezwać, zgodnie z dyrektywą, do nabycia wszystkich pozostałych akcji, a u nas jest obowiazek nabycia tylko 66% (dopiero potem na podstawie art. 74 po przekroczeniu 66% jeśli chce nabyc akcje musi zrobić wezwanie na pozostałe), na problem tej niezgodności juz dawno wskazywano w fachowej literaturze, mimo tego ostatnia nowelizacja ustawy tego nie zmieniła, w innych państwach unijnych po osiągnięciu 33% spółka musi zrobić wezwanie na wszyskie pozostałe akcje,
- w naszym wypadku pierwsze wezwanie w 2009 roku było po 27 zł, a drugie po 3,92 zł, to wynika (taka różnica cen) m.in. przede wszystkim ze skrajnie niskiej płynności akcji, a celem dyrektywy była właśnie ochrona akcjonariuszy mniejszościowych przed takimi skutkami niskiej płynności akcji, jak pisza w komentarzu do tej ustawy PODSTAWOWYM CELEM WPROWADZENIA OBOWIĄZKU WEZWANIA DO NABYCIA WSZYTKICH POZOSTAŁYCH AKCJI JEST UMOZLIWIENIE POZOSTAŁYM AKCJONARIUSZOM WYJŚCIA ZE SPÓŁKI PO CENIE W JAKIEJ NOWY AKCONARIUSZ KONTOLUJĄCY NABYWAŁ KONTROLĘ NAD SPÓŁKA, przecież Dragados nie przejmował PQA za cenę w wysokości ok. 4 zł,
2) w dyrektywie jest możliwość dla organu nadzoru do dostosowania ceny w górę lub dół, w naszej ustawie nie przewidziano możliwości podwyższenia ceny (w dół można), dyrektywa pozwala na odwołanie się do wyceny spółki (u nas tylko średnia cena rynkowa, co przy takiej niskiej płynności jest nieadekwatne),
3) jest dla mnie smutne że KNF w powyższej sytuacji nie zadziałała w celu realizacji celów wynikających m.in. z ustawy o nadzorze nad rynkiem fiansowym tj. zapewnienie zaufania do rynku i ochrony uczestników rynku, przeciez wielu z drobnych inwestorów wskutek powyższych uregulowań prawnych po raz kolejny traci zaufanie że giełda jest dla normalnych ludzi, wystarczyło wezwać do wyceny spółki aby inwestorzy wiedzieli ile jest ona na prawdę warta (przecież wiemy że po przejęciu spółki pojawiały się jakieś korekty sprawozdań)
4) istnieje jeszcze Trybunał Konstytucyjny, Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych, mozliwość skarżenia się na błędną implementację dyrektywy,