Chyba też zrozumiałem swój błąd. ALe trochę inaczej: napalony jak szczerbaty na suchary wziąłem na spadkach wojennych, a wcześniej po 50 zł. A dopiero teraz zbieram fakty. No i wyszło, ż e to wszystko wbrew swoim poglądom inwestycyjnym, nie spekulacyjnym: raz że to NC, dwa, ż e opisane czary mary, a trzy, to po prostu sprawdziłem gdzie jest siedziba spółki.
Witki opadają, w co się człowiek wpakował. Dziesiatki milionów za spółkę, której siedzibą jest mieszkanie w gierkowskim bloku na peryferiach. Ja wszystko rozumiem, czasy pracy zdalnej itd., ludzie nie maszyny, świat wirtualny a nie biurka i maszyny do pisania w bilansie. Ale jakoś nie klei mi się to by wyceniać na dziesiątki milionów coś co zajmuje mieszkanie w bloku.