uściślę wobec tego pytanie, widzę , że zostałem źle zrozumiany:
ad1. shorty kupują, i sprzedają, czyli robią to, co robi się na giełdzie; co prawda mając duży kapitał, mogą wpływać realnie na kurs korzystając z tego, ale cóż wolny rynek, mniejsi cierpią. Chodziło mi o relacje KNF - shorty, czy są realne mechanizmy ograniczające takie praktyki? i czy nie byłaby to zbytnia ingerencja w swobodę handlu na GPW, taki kaganiec?
ad2. jak wyżej, shorty "sypią", potem odkupują, jest to jakiś powtarzalny mechanizm. Akcje stają się tanie, dla mnie to okazja, żeby je tanio kupić, tu short mi wręcz jest na rękę, czyż nie? w końcu kurs będzie musiał się odbić.
do wynalazcy- proszę o konstruktywne lub żadne odpowiedzi, bez zbędnej agresji; owszem, GPW zainteresowałem się jak to piszesz- trochę z nudów, utrzymuję się z innej branży. Ale powiedz, czy owe 2-4%/mc to dobry, czy mierny wynik, wg mnie 30-40% rocznie jest ok, uzyskane przez dość bezpiecznym WIG20. pytam poważnie, nie z nudów.
pozdrawiam.