Zajrzałem na Twoją stronkę, ale jest drobny problem, gdyż mieszkam w Warszawie, więc jakby nie patrzeć poza 'rejonem' ;]. Powiedz jak to jest, że chcesz bezinteresownie pomagać ludziom, bo albo jesteś rzadkim objawieniem zdrowej tkanki na chrym organiźmie komercji i pogoni za pieniądzem [tzw. dobry samarytanin], albo gdzieś tkwi haczyk...trudno dziś uwierzyć w bezinteresowność...