Spójrzcie na fakty, a nie na slajdy ze strategii 2029:
Matematyka po odcięciu: 7 kwietnia startowaliśmy z poziomu ok. 620 zł bez segmentu kwantowego. Dzisiejszy kurs to powrót do bazy, ale z gigantycznym balastem.
Drukarnia M: Spółka chce 100 mln EUR (ponad 430 mln zł!) przy obecnej kapitalizacji. To jest potężne rozwodnienie bez prawa poboru dla maluczkich. Myślicie, że fundusze wejdą po cenie rynkowej? Zapomnijcie. Będą negocjować twarde dyskonto.
Podażowa ściana: Do września rynek będzie mielił info o emisji. Kto mądrzejszy, ten wyjdzie teraz, żeby odkupić od funduszy, które będą sypać akcjami serii M, byle tylko zamknąć arbitraż.
Quantum też chce kasy: Spółka-córka zapowiedziała emisję na 60 mln zł. To jest drenaż całego sektora jednocześnie.
Moim zdaniem 620 zł to wciąż „górka” przy tym ryzyku. Realne dno, gdzie kapitał instytucjonalny uzna, że warto podnieść papier, to okolice 300-350 zł. Tam dopiero można szukać stabilizacji. Na razie to spadający nóż, a „huk” ostatecznej kapitulacji dopiero przed nami.