Mozna się doszukiwać drugiego dna oczywiście, ale ja bynajmniej nie po to jestem na giełdzie by bawić się w spiskowe teorie dziejów czy filozofować.
Gdyby Sołowow chciał dodrukowac dla siebie to by to zrobił , kto mu zabroni, ma większość w spółce.
Dla mnie to jest typowe szukanie kasy w kieszeniach akcjonariuszy, a rynek dziś nie lubi spółek w kłopocie które wyciągają rękę po pieniądze.
Oj, nie lubi.