Nigdy nie pisałem, że to coś jest błędne. Stwierdziłem, że jest nic nie warte. Jeżeli powołuje się jakąś komisję, to przed powołaniem opracowuje się zakres, metody działania i cel. Okazuje się, że ponad 2 miesiące temu Tusk powołał komisję, nadał jej tytuł i wskazał osobiście jej członków. Minęło 2 miesiące i ci ludzie przez dwa miesiące "ciężko pracowali", by ustalić co, jak i po co będą robić. Po 2 miesiącach spłodzili jakąś notatkę (1,5 strony A4), którą nazwali dokumentem komisji zatytułowanym "podsumowaniem dotychczasowych prac". No to się napracowali. "Niezależność" tej komisji polega na tym, że powołał ją jednoosobowo"niezależny " premier i będzie oczekiwał od tej komisji raportów, które zadowolą jego oczekiwania, bez kontroli społecznej i parlamentarnej, choć nadal funkcjonuje w przestrzeni prawnej komisja sejmowa mająca ten sam cel. Komisja pod nadzorem parlamentu, ale Tusk nie chce jej uruchomić, bo nie miałby wpływu na treść jej raportów.