Gdyby to były akademickie zagadnienia, ale nie są. Wystarczy, żeby Inżynier Karwowski czytał dwa razy ogłoszenia o pracę, zanim wyśle. A kickstarter? Przecież szansę na pierwsze wrażenie ma się raz, nie ma w grupie playway nikogo od lokalizacji, żeby przeczytał? Czy może jakiś analfabeta od planszówek pomyślał, że umie już wszystko w angielskim?
Zajrzyj na komentarze na kickstarterze, jest trochę anulowanych komentarzy, bo opis nie wyjaśnia, kto jest kim w firmach, twórcy odpisują, że spoko, w grze będzie dobrze. Co jest, car im dał tydzień na przygotowanie kampanii albo kula w tył głowy?
Dopóki się nie dowiemy, co CFG z tego ma, to cieszę się jedynie tym, że sprzedaż na steam może trochę na tym zyskać.