No cóż... Nie robimy tam zrzutki na windykację w stylu lat 90 czyli opłacenia kilku bandziorów co wywiozą członków zarządu do lasu w bagażniku czarnego BNW.
Ale np. jest pomysł napisania listu do polityków. Bo ta sprawa może być narzędziem politycznych „bójek“. I dobrze gdyby było więcej podpisów. To nic nie kosztuje.
Druga sprawa to ewentualne pozwy zbiorowe. To już trochę kosztuje, ale ułamek tego co indywidualnie.
Czy się uda? To trochę jak na dyskotece w czasach liceum. Na 99% nie uda się poderwać miss szkoły, ale jesli się nawet nie podejdzie to nie uda się na 100%.