Sorry, ale tylko moje podróbki łapią się na te konfiarskie brednie. Każda liberalizacja gospodarki jest dobra, bo wymusza silniejszą konkurencję. Niektóre grupy społeczne na tym tracą, ale wymusza to po prostu zmianę kwalifikacji. Zmieniaj się, albo giń.
Każdy medal ma też dwie strony. Niższe ceny żywności oznaczają, że z rynku wypadnie część producentów, ale jednocześnie w kieszeniach konsumentów zostanie więcej gotówki. A Europa jako całość idzie w kierunku usług i gospodarki wyspecjalizowanej. Zbrojenia, technologie, leki, usługi internetowe - na tym będzie się w przyszłości zarabiać i to jest przyszłość gospodarki. Pewien zapas produkcji żywności warto trzymać na wszelki wypadek, ale poza tym zbieranie buraków można przenieść do krajów o tańszej sile roboczej. W przyszłości w Europie zajmą się tym automaty. Szkoda na to energii i przestrzeni.
Złoto czy srebro to konfiarskie mokre sny, ale to są pasywa o niewielkiej stopie zwrotu. Ile można zarobić na złocie przeciętnie? 100% w 20 lat? To żadne pieniądze. Ja tyle kręcę na kółkach czasami w 3 miesiące. Konfiarze oczywiście piszczą o końcu gospodarki, końcu dolara i tak dalej... podobni im piszczą od 40 lat, a tymczasem ja wygrzewam swe boskie ciało w Monte Carlo, obracając gotówką.