Ja tylko zrobiłem obliczenia.
Jak długo zajmie dojście do takiego poziomu i czy niektórzy nie będą chcieli się skeszować na szybko, to jest inna sprawa.
Ale spółka dowodzi, że w tej chwili... jest LEPSZA od Scope'a.
Tak, bo otrzymała FDA - zdołała tego dokonać, przejść cały proces.
Scope jakby stchórzył, nie był w stanie tego dokonać.
Oczywiście cała sprawa rozbiła się tak naprawdę o brak finansowania i niecierpliwość inwestorów.
To by jeszcze w przypadku Scope pewnie trwało co najmniej 3 lata, gdyby się zdecydowali robić FDA.
I zapewne urządzenie od ICE będzie używane, a nie odłożone na półkę, tak jak PCR One.
W dodatku backlog w Medinice mamy pełny i jest wiele pięknych rzeczy we względnie zaawansowanej fazie rozwoju.
To są rzeczy, na które jest mocny popyt, mocne branie. Używa się ich na co dzień w amerykańskich szpitalach, a
branża kardiochirurgii jest prestiżowa i bardzo bardzo dobrze opłacana.
W przeciwieństwie do diagnostyki, która jest niezbyt doceniana (nie oszukujmy się - technikom płacą jak zwykłemu "robolowi" w biurze). A diagnostyka to jest domena sprzedanego PCR One, tak jak i Bacteromica, które popadł w tarapaty.
Fanatycy SCP kpili sobie z tego, że SCP ma takie skomplikowane urządzenie, a ICE to takie głupotki są... jeszcze niedawno na pewnym dwuliterowym forum...
Nie radzę kpić, bo nigdy nie wiesz, kiedy karma ci odpłaci pięknym za nadobne !!!
I tak tym razem odpłaciła, ale to chyba za własną krótkowzroczność i fanatyzm.
Przecież lepiej jest, jak coś jest proste i można sprzedać za dużą kasę niż jak coś jest skomplikowane i można to sprzedać za w sumie tę samą kasę. Przecież to jest oczywiste, ale stopień zaślepienia fanatyków SCP jest taki, że oni uważają, że oni mają najlepsze urządzenie i koniec. Nie pogadasz, nawet się odezwać nie dadzą.
A tymczasem to my mamy w backlogu najlepsze i najdroższe urządzenia, tzn. z największym potencjałem na wysoką dywidendę (nie liczy się przecież kwota komercjalizacji, tylko dividend yield). I nie chodzi tylko o AtriClampa, ale też o kolejne urządzenia.
I to są urządzenia super funkcjonalne, bardzo poszukiwane, jest duży popyt (ponieważ zmniejszają koszty i same kosztują mniej niż te obecne na rynku), a nie jest to jakieś szukanie tematów na siłę, typu Edocera. Co to w ogóle jest, o co w ogóle chodzi i czy ktoś to w ogóle kupi? To jest jak na razie projekt-kot w worku z dużym potencjałem, żeby się nie udać zupełnie (a dlaczego, to tutaj nie będę wnikać, ale coś wiem, ale na razie nie powiem - i wy doskonale wiecie, że jak ja powiem, że coś wiem, to wiem, tylko mi się już nie chce pisać, bo to by była kolejna strona tekstu).
A tutaj popyt jest zapewniony na 200%, za duże kwoty komercjalizacji, tylko trzeba dowieźć, co staje się całkiem realne.
Te projekty, które Góru opisywał, to też jest coś niesamowitego. Dawaj Góru kolejne projekty z szuflady.
Cóż, teraz chodzi tylko o tempo, rozrost struktur, żeby to wszystko mocniej pchać do przodu.
Docelowo? Komercjalizacja urządzenia średnio co 1,5 roku, może z poślizgiem na 2 lata, ale dlatego trzeba celować w 1,5 roku to wyjdzie 2 lata. Zresztą ciekawe, co na temat możliwego do utrzymania tempa powie prezes. Gdyby to było 1 urządzenie na rok, to... widać, że raczej pomysłów nie zabraknie, a polscy naukowcy mają w zanadrzu różne ciekawe rzeczy. Zresztą, zaczną się zgłaszać jeszcze nowsi ludzie z lepszymi pomysłami, gdy zobaczą, że jest sukces. Tutaj na 10 lat do przodu jest robota spokojnie...
Tak czy śmak średnio 40 zł dywidendy (oby - kwota za CC zdeterminuje, ile można wyrwać od parnterów) co dwa lata, to 20 zł co rok, a to już oznacza 3 cyfry na kursie, tak jak ktoś kiedyś pisał.
Spółka ma jednak 3 ludzi, którzy bardzo mi się podobają: Prezes, Grzegorz Wróblewski i "pan od FDA" (nazwiska nie pamiętam, sorry). Na Prezesie wieszano psy przez lata, ale widać, że to było konieczne, bo takie są problemy w tej branży. Teraz te same problemy dopadają właśnie Scope, bo kolejne spółki nie dotrzymują im terminów i warunków budowy linii produkcyjnej. I już spółka nie jest taka cacy. I już zarząd nie jest taki genialny. I już pojawiają się kwaśne komentarze.
Myślę, że te 3 osoby to jednak kosmiczne połączenie, które da wiele dobrego. Przede wszystkim, gdy ma się kupioną spółkę, to trzeba wierzyć w zarząd, w jego wizję, w jego możliwości. Wtedy nawet jakieś problemy po drodze są po prostu przeszkodami, które się rozwiązuje, a nie są barykadami nie do przebicia.
I dlatego warto trzymać te akcje.