Raczej nie fundy. One tak durakowato nie strzelałyby sobie w stopę i nie zniechecały do waloru podawaniem tlenu kilkoma czy kilkudziesięcioma lub kilkoma setkami akcji.
Moim zdaniem to jakiś leszcz mający siebie za cwańszego od rynku (reszty drobnicy) z dużą iloscią akcji.
Wywalić pekacem nie może, więc gra na czas i w podbitki, korzystając z każdej okazji do wywalenia, jak tylko cos pojawi się z lewej.
I lepiej, zeby to nie były fundy, bo to pokazywałoby, ze (niektórzy) profesjonalisci zwątpili w sens inwestowania w datę...