Podzielam wasze zdanie. Jednak, oczywiście nie znam ani szczegółów tych negocjacji ani klimatu rozmów, to jednak na miejscu osób, które odeszły to raczej starałbym się zostać. Popracowaliby trochę nad niższej klasy produkcjami (podejrzewam, że warunki zatrudnienia by nie zostały zmienione), tak aby odbudować pozycję firmy i może zacząć w końcu zarabiać. W między czasie lub chwilę potem zapewne znowu zostaliby dopuszczeni do czegoś większego z bardziej swobodnymi wizjami, a tak wszystko zostało porzucone, a może nawet "spalone".
Ilość i grupowość odejścia tych osób co raz bardziej przekonuje mnie o tym, że za jakiś czas dowiemy się o nowej spółce na rynku ;)