Czy lokatę nazywasz formą inwestycyjną czy nie, to nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie mają rzeczy jak stopa zwrotu, ryzyko, próg wejścia, płynność. To interesuje mnie jako inwestora. Nie interesuje mnie zupełnie, co bank robi z moimi pieniędzmi. Zawieram z nimi umowę (np. lokata) dokładnie określającą jaką stopę zwrotu dostanę i kiedy. Nawet jeśli bank podejmie złe decyzje w inwestowaniu pieniędzy, które im powierzyłem, i wszystko straci, to moja umowa z bankiem obowiązuje. Bank MUSI mi wypłacić tyle ile w umowie nawet jeśli ponieśli stratę. Jeśli tak się przeliczyli, że upadają wówczas BFG wypłaci mi środki.
Dziwię sie, że ... :-)
Te ostrzeżenia KNF nie są wcale takie wyraźne, jak piszesz. Warto sprawdzić, czego konkretnie dotyczą, w jakich okolicznościach zostały wydane etc. Poza tym chciałem zauważyć jedną zasadniczą rzecz. Firmy, które wymieniłem, to tylko przykład. Oferują co oferują i proponują gwarancje jakie propunują. Jednak nawet najsłabsza gwarancja jest lepsza od ... żadnej. A taką właśnie oferują doradcy inwestycyjni.