No właśnie, Andrzej. Czemu nawet rzekomi chińscy dotychczasowi udziałowcy (ci z Makao i bodajże Hong Kongu, nie licząc głównego akcjonariusza) nie zwiększają swojego zaangażowania w spółkę? Zakładam, że spółka istnieje :) ale czy oni w ogóle istnieją? Przecież Peixin jest tak "atrakcyjny", obecny kurs z ich punktu widzenia to praktycznie bezcen. Mimo to, nie są zainteresowani. To jest największa zagadka.