w grudniu udało mnie się dodzwonić i porozmawiać z pania zatrudnioną w biurze w warszawie spółki MSX-a .na moje pytanie czy spółka nie bedzie w upadłości przypadkiem, pani odpowiedziała ,, no co pan ja tu jeszcze pracuję i będę pracować. zadałem pytanie jako współwłaściciel czy Pan Salorz i pan Jędzrzeewski mają zawarte jakieś zabezpieczenie przy nabywaniu akcji na przypadek bankructwa przedsięwzięcia pani skierowała mnie na inny tryb zadania pytania na które do dzisiaj nie dostałem odpowiedzi.szkoda tylko że byłem łatwowierny.ale jak będę miał fotki tych panów to nie pożałuję drugich 100000 zł na wyrównanie rachunków!