Ja tam nie widzę jakiejś ucieczki, raczej czyszczenie portfeli z resztek. Ciekawi mnie natomiast, jaką opcję obiorą teraz obecni obligatariusze? Czy mogą się zaspokoić z nieruchomości po cenie, jaka była przyjęta pod zabezpieczenie? Czy da się je obecnie sprzedać za tyle, skoro rynek nieruchomości mocno siadł? A jeśli nie teraz, to może warto poczekać, żeby i mieć jabłko i zjeść jabłko? Liczę tu na rozsądek kuratora. W końcu jego zadaniem powinna być jak najlepsza reprezentacja interesów posiadaczy obligacji?