Armstrong odkrył, że cykl gospodarczy trwa pi x 1000 dni, czyli 3141 dni. Oznacza to wspomniane 8,6 lat. Z kolei ten cykl dzieli się na 3 krótsze fale. Jeśli jego obliczenia są prawidłowe czeka nas teraz pewna poprawa sytuacji na świecie do mniej więcej wiosny 2009 i kolejna fala spadkowa z dnem na przełomie maja i czerwca 2011 roku. Co istotne wewnątrz tego cyklu znajdują się fale także o długości około 8,6 miesięcy. Z tego wynika, że Armstrong wyznaczył kluczowy dzień fali wzrostowej na 16 kwietnia 2009. Z kolei na początku pracy widzimy rysunek z zaznaczoną datą 19 marca 2009. Czy wtedy będzie szczyt fałszywej mini - hossy? Poza tym nie do końca jasne jest czy chodzi o aktywność gospodarczą, czy same giełdy. Co do tych ostatnich, Armstrong wyraźnie wskazuje, że kluczowym indeksem do obserwacji w 2009 roku ma być japoński Nikkei. Zobaczymy czy tak będzie wyglądać ruch indeksów giełdowych i ewentualnie znajdziemy swojego guru.
Podobne prawidłowości według niego występują też w polityce i tu podzielił aktywność w cyklach trwających po 224 lata. Jeszcze inny schemat odnalazł w cyklach kryzysów monetarnych, które jego zdaniem pojawiają się co 37,33 lat – i taki rok wypadł właśnie w 2008. Zainteresowanych zachęcam do samodzielnego zapoznania się z pracą Armstronga. Jeśli nawet autor nie ma do końca racji, to przynajmniej pierwszą część jego tekstu znakomicie się czyta, a z powodu dość ograniczonych ram artykułu nie jestem w stanie podać tu więcej naprawdę intrygujących przemyśleń Martina Armstronga.