Te 88 baniek to nie jest zadłużenie. To jest kwota jaką audytor wskazał w swojej opinii do sprawozdania jednostkowego - jako kwotę aktywów, którą zarząd EEX (sporzadzając sprawozdanie śródroczne) powinien podać stres testowi na okoliczność możliwej utraty wartości. Zarząd się oczywiście broni rękami i nogami, bo ... z grubsza licząc, realna wartość tych "aktywów" to max ok. 20 -25 milionów (wartość likwidacyjna aktywów trwałych EKZ po pomniejszeniu o koszty utrzymania majątku do czasu znalezienia nabywcy). Tak że na moment bilansowy 06/2020 oznaczałoby to konieczność utworzenia rezerwy na rozpoznaną utratę wartości aktywów na ok. 65 mln zeta. Wtedy niechęć zarządu do zastosowania się do sugestii audytora staje się poniekąd zrozumiała - pierwsze co mi przychodzi do głowy to to, że odchudzenie bilansu nie ułatwiłoby rozmów z bankami o przedłużeniu finansowania, drugie - mielibyśmy tu mały wodospad (a akcje są zabezpieczeniem udzielonych kredytów które zapewne mają klauzulę o uprawnieniach banku w sytuacji spadku wartości zabezpieczenia). Jeżeli dodać do tego okoliczność, że de facto wzrost zadłużenia z tytułu zaciągniętych przez ostatni rok zobowiązań bankowych mających finansować obrót w lwiej części poszedł na pokrycie strat na działalności to w ING musiało się zrobić nerwowo. Nie na tyle jeszcze, żeby konającemu wyszarpnąć poduszkę spod głowy, ale wystarczająco, żeby być zmuszonym (w mojej opinii) podjąć decyzję o stopniowym wycofywaniu środków - zanim się wszytko posypie.